Kolejna niesamowita seria spotkań PGNiG Superligi za nami. Kto był największym zwycięzcą tego weekendu? Zapraszamy na analizę STATSCORE.

Piotrkowianin Piotrków Trybunalski – PGE VIVE Kielce 35:42 (15:19)

Radosny mecz mieli możliwość oglądać widzowie w Piotrkowie Trybunalskim. Miejscowy Piotrkowianin pozostawił po sobie bardzo dobre wrażenie, jednak ostatecznie przegrał ze szczypiornistami PGE VIVE Kielce różnicą 7 goli.

W spotkaniu tym padło aż 77 goli. Więcej w bieżącym sezonie PGNiG Superligi oglądaliśmy jedynie w spotkaniu 5. serii pomiędzy VIVE a Grupą Azoty Tarnów (82 trafienia).

Warto wspomnieć też o innych statystykach – Piotrkowianin jeszcze nigdy w meczu najwyższej klasy rozgrywkowej nie rzucił rywalom z Kielc 35 goli, podopiecznym Talanta Dujszebajewa udało się natomiast minimum czterdziestokrotnie pokonać bramkarzy z Piotrkowa po raz szósty (w tym po raz czwarty na wyjeździe).

Najskuteczniejszymi zawodnikami obu ekip – z dziesięcioma trafieniami na koncie – zostali Blaz Janc (PGE VIVE) oraz Marcin Szopa (Piotrkowianin). Obydwaj zawodnicy zagrali na skuteczności rzutów wynoszącej niecałe 91%.

Zagłębie Lubin – Wybrzeże Gdańsk 24:19 (12:10)

Zgoła odmienny przebieg miało spotkanie w Lubinie. W pojedynku pomiędzy miejscowym MKS-em Zagłębie, a Wybrzeżem Gdańsk padły zaledwie 43 bramki, a trzy punkty do tabeli ligowej mogli sobie zapisać lubinianie.

Bohaterem spotkania został Marcin Schodowski. Bramkarz Zagłębia zagrał jedno z najlepszych spotkań w swojej karierze. Obronił 22 piłki rzucone przez rywali na jego bramkę, dał się pokonać zaledwie siedemnastokrotnie (dwa gole Wybrzeże rzuciło na pustą bramkę) i zakończył mecz ze skutecznością 56%!!!

Wybrzeże miało ogromny problem ze zdobywaniem bramek, a ich bombardier – Mateusz Wróbel, mimo tego, że został zawodnikiem z największą ilością trafień w meczu (5 goli), zagrał na skuteczności rzutów równej zaledwie 33%.

Sandra Spa Pogoń Szczecin – NMC Górnik Zabrze 26:31(13:11)

Pierwsze trzydzieści minut spotkania pomiędzy Sandrą Spa Pogoń Szczecin a NMC Górnikiem Zabrze wskazywało na to, że możemy być świadkami dużej niespodzianki. Gospodarze prowadzili dwoma trafieniami i sprawiali ogromne problemy faworyzowanym rywalom.

W drugiej połowie jednak zabrzanie podkręcili tempo i ostatecznie wygrali ten mecz różnicą pięciu goli.

To, że udało się odrobić straty i w ostateczności wygrać mecz, „Górnicy” zawdzięczają w dużej mierze Martinowi Galii, który obronił 19 rzutów oddanych przez rywali i grał na skuteczności obron 43%. Bardzo dobre spotkanie rozegrał zdobywca 8 goli, Iso Slujiters.

Ponad jedna trzecia goli gości (11) została zdobyta poprzez rzut w prawy dolny róg bramki.

MMTS Kwidzyn – Grupa Azoty Tarnów 33:29 (15:16)

MMTS Kwidzyn pokonał Grupę Azoty Tarnów czterema golami pomimo tego, że po 30. minutach gry to tarnowianie byli na prowadzeniu.

Drużyna z Tarnowa dokonała rzadko spotykanej rzeczy – z pięciu podyktowanych dla niej rzutów karnych, nie wykorzystała ani jednego.

Mimo wysokiego wyniku, obie drużyny nadal zajmują dwa końcowe miejsca w statystyce liczby strzelonych goli w lidze w bieżącym sezonie – MMTS ma ich na koncie 314, Grupa Azoty – 311. Dodatkowo tarnowianie mają najwięcej straconych bramek – 391.

Grupa Azoty Tarnów to nadal jedna z trzech drużyn, które nie wygrały jeszcze spotkania wyjazdowego w bieżącym sezonie.

Azoty Puławy – Energa MKS Kalisz 37:27 (15:13)

W meczu sąsiadujących ze sobą w tabeli (5. i 6. miejsce) ekip, Azoty-Puławy bez większego problemu pokonały Energę MKS Kalisz, czym przerwały serię czterech zwycięstw ligowych z rzędu gości.

Dzięki temu zwycięstwu Azoty zbliżyły się na jeden punkt do wyprzedzającej ich w tabeli Gwardii Opole.

15 strat i 7 rzutów niecelnych, to zbyt dużo błędów, by powalczyć jak równy z równym z taką drużyną, jak Azoty Puławy.

O tym, czy kryzys puławianie mają już za sobą (wcześniejsze trzy porażki z rzędu w lidze i odpadnięcie z europejskich pucharów) przekonamy się w kolejnej kolejce, w której podejmą oni na własnym parkiecie lidera rozgrywek, Orlen Wisłę Płock.

SPR Stal Mielec – Gwardia Opole 34:26 (15:11)

Do dużej niespodzianki, a wręcz sensacji doszło w Mielcu. Stal Mielec – ligowy outsider, drużyna z zaledwie jednym zwycięstwem na koncie i sześcioma porażkami z rzędu rozbiła na własnym parkiecie Gwardię Opole, kandydata do medalu mającego na koncie siedem ligowych zwycięstw z rzędu.

Na końcowy wynik złożyły się zarówno fantastyczna gra zespołu z Mielca, jak i wyjątkowo słaba gości z Opola. Gwardziści popełnili aż 24 straty, oddali zaledwie 36 strzałów celnych (przy 51 Stali), przeprowadzili zaledwie trzy szybkie ataki (żaden z nich nie zakończył się bramką) przy 13 rywali.

Fantastyczne spotkanie rozegrał Piotr Krępa który zamienił na gola każdy z 7 oddanych przez siebie rzutów. Żaden z zawodników Gwardii nie trafił do bramki rywala więcej niż 4 razy.

Orlen Wisła Płock – Chrobry Głogów 42:23 (24:12)

Mecz bez większej historii w Płocku. Miejscowa Orlen Wisła rozgromiła na własnym parkiecie Chrobrego Głogów dziewiętnastoma golami, kontrolując przebieg spotkania od początku do końca.

Bramkarze przyjezdnych obronili w ciągu całego meczu zaledwie 2 (!) rzuty rywali zakończyli spotkanie ze skutecznością obron 5%. Większość pozostałych statystyk wskazuje również na to, że płocczanie byli drużyną zdecydowanie lepszą:

Rzuty celne 44:33

Straty 11:21

Skuteczność rzutów zza 9. metra 84% – 31%

Skuteczność rzutów zza 6. metra 92% – 80%

Płocczanie nadal prowadzą w tabeli ligowej bez straty punktu, Chrobry jest jedenasty.

Jeśli ten tekst zainspirował Cię, aby dowiedzieć się więcej o STASTCORE i o tym, jak możemy pomóc Twojej organizacji, napisz do nas na cst@statscore.com albo  kontaktuj się z nami za pośrednictwem LiveChat na naszej stronie.  Wykwalifikowani konsultanci z Customer Success Team czekają na Ciebie!