Futsalowe emocje znów zawitały na hale ekstraklasowych drużyn! Po przerwie reprezentacyjnej po raz kolejny zobaczyliśmy wiele emocjonujących pojedynków, w tym – derby Gliwic! Ciekawostką jest, że aż w pięciu na siedem rozegranych meczów, to drużyna gości otwierała wynik spotkania. Zapraszamy na krótkie podsumowanie z meczów 7. kolejki Futsal Ekstraklasy, na których jak zawsze obecni byli skauci STATSCORE!

MOKS Białystok – KS Orzeł Futsal 1-4

Mecz pomiędzy MOKSem Białystok a KS Orłem Futsal był pojedynkiem drużyn, które całkiem nieźle radziły sobie w poprzednich kolejkach. Gospodarze w czterech ostatnich meczach zdobyli aż 9 pkt, natomiast goście 7 pkt. Bezpośredni bilans pojedynków między tymi drużynami był po stronie Orła Futsal co zapowiadało ciekawe widowisko. W pierwszej połowie kibice na hali w Białymstoku zobaczyli zaledwie jedną bramkę, której autorem był piłkarz Orła – Gustavo Henrique. W 27 minucie meczu gospodarze doprowadzili do wyrównania, którym cieszyli się zaledwie przez minutę za sprawą gola Morozova. Przed końcowym gwizdkiem goście dołożyli jeszcze dwa trafienia i tym samym zanotowali pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w tym sezonie. Warto również wspomnieć, że w tym meczu piłkarze drużyny gości byli piorunująco skuteczni, przy zaledwie ośmiu celnych strzałach (najniższy wynik w kolejce) zdobyli aż 4 bramki!

Red Dragons Pniewy – Constract Lubawa 3-4

Gospodarze meczu przed jego rozpoczęciem mogli pochwalić się niezłą serią – Smoki nie poniosły porażki w 4 kolejnych meczach. Passę tę przerwała drużyna z Lubawy, która po dobrym meczu wygrywa drugi mecz z rzędu i awansuje na 2 miejsce w tabeli!
Sam mecz miał bardzo emocjonujący przebieg. Pierwsza bramka w meczu padła za sprawą zawodnika drużyny przyjezdnej (Pereira, 14 min). W drugiej połowie goście dołożyli jeszcze dwie bramki i gdy na tablicy widniał wynik 0-3, do odrabiania zabrali się gospodarze doprowadzając do zaledwie jednobramkowej straty (2-3). Na dwie minuty przed końcem meczu rozstrzygającego gola zdobył dla Constactu Oliveira. Sekundy przed końcem meczu swojego drugiego gola dla gospodarzy zdobył jeszcze Skrzypek, lecz było to trafienie na otarcie łez.

GI Malepszy Futsal Leszno – Gwiazda Ruda Śląska 6-5

W 6. kolejce Leszno przerwało passę meczów bez zwycięstwa i po przerwie na mecze reprezentacyjne apetyt na kolejne zwycięstwo był bardzo duży. Gwiazda natomiast nie wygrała od trzech spotkań i mecz z drużyną z Leszna był niewątpliwą szansą na przełamanie. Spotkanie na hali GI Malepszy nie rozczarowało! Kibice zobaczyli aż 11 bramek (najlepszy wynik w kolejce), a wynik ten mógł być jeszcze lepszy, gdyby goście lepiej wykonywali przedłużone rzuty karne, a gospodarze wykazali się lepszą skutecznością strzałów – Futsal Leszno oddał najwięcej niecelnych strzałów w kolejce (24). Pierwsza połowa meczu to show Piotra Pietruszko, który w odstępie 4 minut skompletował hattricka, który zapewnił gospodarzom prowadzanie 3-1 do przerwy. W drugiej połowie do ataku ruszyli goście, skutkiem czego zobaczyliśmy gola na 3-2 oraz przedłużony rzut karny, którego nie wykorzystał Robert Świtoń. Niewykorzystana szansa nie podłamała gości i w 30 minucie meczu doprowadzili do upragnionego wyrównania. Radość gości nie trwała długo, ponieważ kilkanaście sekund później sędzia spotkania pokazał czerwoną kartkę Waszce. Dodatkowo Piotr Pietruszko wykorzystał rzut karny i ponownie dał gospodarzom prowadzenie, którego nie oddali już do końca spotkania. Godna podziwu była gra Gwiazdy, która bardzo mocno walczyła o punkty i gdyby nie zwiodła skuteczność przy wykonywaniu przedłużonych rzutów karnych, być może zawodnicy z Rudy Śląskiej wróciliby by z Leszna z dorobkiem punktowym.

Clearex Chorzów – FC KJ Toruń 1-4

Wygląda na to, że przerwa w rozgrywkach źle podziała na zawodników z Chorzowa. Clearex po raz kolejny dominował nad swoim przeciwnikiem (Ataki: 133-51) i po raz kolejny odniósł bolesną porażkę, przerywając passę dwóch zwycięstw z rzędu. Piłkarze FC KJ Toruń przed meczem z Chorzowem mieli na swoim koncie zaledwie dwa rozegrane mecze, na dodatek każde z nich zakończyło się remisem. Chęć odniesienia pierwszego zwycięstwa w lidze była widoczna bardzo mocno i przyniosła efekt już w 9 minucie, kiedy wynik meczu otworzył Kriezel. Pomimo ataków Chorzowian, wynik ten nie uległ zmianie aż do przerwy. W 25 minucie po samobójczym golu Rafała Krzyśki goście z Torunia prowadzili już różnicą dwóch bramek i sytuacja gospodarzy stała się bardzo trudna. Chorzowianie trafili do bramki rywali dopiero w 38 minucie meczu. Gol kontaktowy wlał w serca kibiców z Chorzowa nadzieję na chociażby remis, lecz zawodnicy drużyny przyjezdnej odpowiedzieli dwiema szybkimi bramkami i wyjaśnili kwestie podziału punktów.

Rekord B-B – Red Devils Chojnice 7-1

Rekord, który ostatnio regularnie ogrywał Red Devils przystępował do meczu w roli zdecydowanego faworyta, tym bardziej, że goście z Chojnic grali ostatnio bardzo nierówno. W 5. kolejce zwyciężyli w wyjazdowym meczu z Lesznem, by następnie przegrać z Piastem w Gliwicach. Od początku meczu widać było, kto jest aktualnym mistrzem Polski: pełna dominacja (Ataki: 140-74), najwięcej strzałów celnych w kolejce (30), strzałów oddanych na bramkę (66) oraz siedem zdobytych bramek przypieczętowało zwycięstwo gospodarzy. Dodatkowo w całym meczu obejrzeliśmy zaledwie jedną żółtą kartkę co czyni spotkanie między Rekordem a Red Devils najczystszym w kolejce.
Strzelanie rozpoczął już w 2 minucie meczu Alex Viana. Goście odpowiedzieli równie szybko, bo już trzy minuty później, jednak było to wszystko na co było tego dnia stać przyjezdnych. Ostatecznie Rekord dał rywalowi lekcję i strzelając sześć kolejnych bramek rozgromił rywala. Porażka oznacza dla „Czerownych diabłów”, że spadają na ostatnie miejsce w tabeli.

AZS UŚ Katowice – Gatta Zduńska Wola 1-7

Identycznym wynikiem zakończyło się spotkanie pomiędzy AZSem UŚ Katowice oraz liderem – Gattą Zduńska Wola. AZS doznał kolejnej wstydliwie wysokiej porażki. Od meczu w Chorzowie, który zapoczątkował fatalną serię, gracze z Katowic wyglądają jak zupełnie inna – gorsza drużyna. Mecz pomimo wysokiego wyniku miał dosyć wyrównany przebieg, a sędzia meczu pokazał aż 6 żółtych kartek, co sprawiło, że mecz ten otrzymuje miano najbrutalniejszego w kolejce. Piłkarze Gatty od początku zdecydowanie lepiej rozgrywali swoje akcje i zaprezentowali dobrą skuteczność, co przełożyło się na wysokie prowadzenie do przerwy meczu (1-4). W drugiej połowie gospodarze ani razu nie byli w stanie pokonać bramkarza gości, dodatkowo bardzo szybko łapiąc 5 fauli, co wymusiło ostrożniejszą grę, bowiem kolejne przedłużone rzuty karne mogły doprowadzić do kolejnego dwucyfrowego pogromu. Gatta natomiast dołożyła kolejne 3 trafienia, które dopełniły pogromu i dzięki 3 punktom ponownie wracają na zwycięską ścieżkę. Warto również wspomnieć, że bramka na 1-6 autorstwa Krawczyka była jego 300 zdobytą w lidze.

Piast Gliwice – GSF Gliwice 4-3

W ostatnim meczu 7. kolejki mieliśmy przyjemność obejrzeć derby Gliwic. Po raz pierwszy drużynę Piasta prowadził nowy trener – Orlando Duarte i był to debiut bardzo udany! Po fatalnym początku rozgrywek, Piast odniósł drugie zwycięstwo z rzędu, dzięki czemu opuścił strefę spadkową oraz zbliżył się do GSF na zaledwie jeden punkt.
Przed meczem z Piastem, drużyna GSF miała na swoim koncie trzy kolejne porażki z rzędu i mobilizacja na mecz derbowy była bardzo duża. Od początku meczu żadna z drużyn nie uzyskała wyraźnej przewagi, ale to właśnie GSF rozpoczął strzelanie. Jednobramkowe prowadzenie na nic się zdało, bo to Piast grał tego dnia mądrzej i skuteczniej, co pozwoliło na szybkie doprowadzenie do wyrównania, a następnie po ogromnym błędzie drużyny gości, zdobycie bramki, która dała prowadzenie. Druga połowa to wymiana ciosów, w której każda z drużyn dołożyła do swojego konta po dwie bramki. Fenomenalną szansę do zapewniania jednego punktu drużynie gości miał na 7 sekund przed zakończeniem meczu Tomasz Czech, jednak nie wykorzystał przedłużonego rzutu karnego i ostatecznie to Piast rządzi w Gliwicach!

Jeśli ten tekst zainspirował Cię, aby dowiedzieć się więcej o STASTCORE i o tym, jak możemy pomóc Twojej organizacji, napisz do nas na cst@statscore.com albo skontaktuj się z nami za pośrednictwem LiveChat na naszej stronie. Wykwalifikowani konsultanci z Customer Success Team czekają na Ciebie!