Bardzo spokojnie rozpoczął się nowy sezon Futsal Ekstraklasy. W przerwie pomiędzy sezonami drużynom występującym na najwyższym szczeblu rozgrywek ewidentnie zacięły się armaty.  W sześciu meczach pierwszej kolejki kibice mieli okazję zobaczyć zaledwie 17 bramek, co więcej, aż dziewięć z nich padło w jednym meczu (Red Dragons Pniewy – AZS UŚ Katowice). Największą niespodzianką kolejki była porażka jednego z faworytów ligi – Clearexu z beniaminkiem z Leszna. Zapraszamy do podsumowania kolejki na podstawie statystyk zebranych przez skautów STATSCORE’a.

GSF Gliwice – KS Orzeł Futsal 0-0

Spotkanie KS Orła Futsal w wyjazdowym meczu z GSF Gliwice zakończyło się bardzo rzadkim i rozczarowującym dla meczu futsalowego wynikiem. Kibice na hali w Gliwicach mieli okazję oglądać 65 strzałów na bramkę (średnio co trzeci celny), ale żaden z nich nie znalazł drogi do bramki drużyny przeciwnej. W samym spotkaniu delikatną przewagę wydawali się mieć gospodarze, lecz nie przełożyło się to na zdobycz bramkową i w swoim pierwszym meczu na najwyższym szczeblu rozgrywek, gliwiczanie muszą zadowolić się remisem. Warto również wspomnieć, że w całym meczu sędzia pokazał zaledwie jedną żółtą kartkę, co było najlepszym wynikiem w kolejce.

Red Dragons Pniewy – AZS UŚ Katowice 3-6

Jedyny mecz kolejki, który pozwolił kibicom na oglądanie wielu bramek odbył się w Pniewach. Sześć goli zdobyte przez mądrze grających gości z Katowic wystarczyło, by pokonać osłabiony utratą trzech doświadczonych zawodników zespół „Smoków”. Gospodarze mogą nazywać się pechowcami, ponieważ 3 zdobyte bramki dałyby zwycięstwo w każdym innym meczu rozgrywanym w ramach 1 kolejki. Red Dragons przeważali (Ataki: 128 – 87), dużo częściej strzelali na bramkę (56 – najwięcej w kolejce), bardzo często – celnie (21 strzałów celnych – najwięcej w kolejce), a mimo tego rozpoczynają sezon od porażki. Dla gości okazałe zwycięstwo oznacza, że po pierwszej kolejce wskakują na fotel lidera rozgrywek.

MOKS Białystok – Gatta Zduńska Wola 0-2

Już w pierwszym meczu Gatta przerwała wyjazdową niemoc z poprzedniego sezonu i rozpoczęła rozgrywki od zwycięstwa. W wyrównanym (Ataki: 106 – 117) i ostrym meczu (łącznie 6 żółtych kartek – najgorszy wynik w kolejce) przeciwko MOKS Białystok, gracze ze Zduńskiej Woli zdobyli dwie bramki (pierwsza z nich była premierowym golem w lidze w sezonie 2019/2020) i dopisali na swoje konto trzy cenne punkty. MOKS strzelał bardzo celnie (średnio co drugi strzał zmierzał w światło bramki), lecz niestety nie wystarczyło to, by pokonać bramkarza gości chociażby jeden raz.

Futsal Leszno – Clearex Chorzów 2-1

Do zdecydowanie największej sensacji doszło na hali, w której swoje mecze na co dzień rozgrywa beniaminek z Leszna. Gospodarze wykazali się świetną dyscypliną taktyczną, solidną grą w obronie i niebywałą skutecznością (2 gole na zaledwie 8 celnych strzałów), która pozwoliła na pokonanie faworyta z Chorzowa 2-1. Clearex dominował optycznie, oddawał więcej strzałów (ponad 2 razy więcej strzałów niż przeciwnicy), lecz nie był w stanie poradzić sobie z bojowo nastawionym beniaminkiem. Dla drużyny z Chorzowa to już piąty sezon z rzędu, w którym nie potrafi zwyciężyć na inaugurację rozgrywek i tym samym już na starcie tracą dystans do Rekordu.

Piast Gliwice – Rekord Bielsko-Biała 0-1

Mecz, który dla wielu kibiców był meczem kolejki okazał się sporym rozczarowaniem. Szczególnie ciężko grało się gospodarzom, którzy w regulaminowym czasie gry oddali zaledwie 5 celnych strzałów (najgorszy wynik w kolejce) i ogólnie 18 strzałów w całym meczu (również najsłabszy rezultat kolejki). Mistrz Polski był wyraźnie lepszym zespołem, choć tablica wyników na to nie wskazuje. Na 40 strzałów oddanych przez gości tylko jeden zakończył się golem, lecz tego dnia wystarczyło to do zdobycia kompletu punktów przez drużynę Andrzeja Szłapy.

Gwiazda Ruda Śląska – Red Devils Chojnice 1-1

Zawodnicy Gwiazdy nie zachwycili, ale również nie rozczarowali w pierwszym meczu nowego sezonu. Siedem celnych strzałów wystarczyło, by pokonać bramkarza drużyny gości zaledwie jeden raz, ale gdy do tej statystyki dołożymy dobrą grę w obronie i nieskuteczność po stronie „Czerwonych Diabłów”, okazuje się, że bramka ta była na wagę jednego punktu. Punktu, z którego na pewno nie są zadowoleni goście, którzy pomimo optycznej przewagi i dwukrotnie większej ilości celnych strzałów, nie byli w stanie zdobyć drugiej bramki. Najlepszą do tego okazję miał Sebastian Kartuszyński, lecz w końcówce drugiej połowy nie wykorzystał rzutu karnego.

 

Jeśli ten tekst zainspirował Cię, aby dowiedzieć się więcej o STASTCORE i o tym, jak możemy pomóc Twojej organizacji, napisz do nas na cst@statscore.com albo skontaktuj się z nami za pośrednictwem LiveChat na naszej stronie. Wykwalifikowani konsultanci z Customer Success Team czekają na Ciebie!